01 lipiec 2010

          Człowiek jest istotną niezwykle prostą. Złożoną z mizernej konstrukcji. O jakże banalnym toku myślenia. Czasami jednak dochodzi to spięcia pomiędzy takimi istotami. Jakaś iskra rozdzielająca dwa światy, która jest w stanie wywołać zagładę umysłu jak i serca. Działając niczym broń masowego rażenia. Ten ludzki tasiemiec czerpie swą energie rozszczepiając swoje związki chemicznie jakże silnie trujące, na ludzkie uczucia.         Na wskutek czego powstaje znieczulica.

Chcąc nie chcąc, istnieje ten maleńki prosty świat.         Świat marzeń. Tych błahych, pięknych, czasem nie do spełnienia.  Budząca w nas niezwykłe doznania. 

Mój świat jest ciągłym marzeniem. Wnosząc się wśród cieplutkich skupisk kondensatów pary wodnej, prosto mówiąc chmur. Ale ulatując tak ku górze, czuje spokój. Nie chcę się budzić. Zdarzają się momenty kiedy przychodzi nagłe uderzenie pioruna. Nagła pobudka ze snu na jawie. Wtedy aby uchronić się od zła przeskakuję na drugą chmurkę, chcąc oddalić się od tego złego „tasiemca”. Siedząc i zapominając o tym co złe wśród moich maleńkich „aniołów stróżów”, na których mogę liczyć. Może nie jest to rozsądne wyjście.                                         Szukam czegoś w przestworzach, czego jeszcze nie odkryłam, czegoś co moje dłonie jeszcze nie dosięgły.   Ale wiem, że kiedy to tylko poczuję, to coś cudownego,   co jawą być przestanie. Poczuję to na koniuszkach moich palców... już będę wiedzieć że dalsza droga ku memu sercu będzie prosta. I żadna przeszkoda już nie stanie jej na drodze.

Nie mówię że nie jestem szczęśliwa, bo jestem i mam za to komu dziękować..ale..

po prostu …chciałabym kiedyś być szczęśliwa... w ten szczególny sposób

i życzę tej nutki zapomnienia, spokoju, przyjaźni, szczęścia i tego co dla mnie najcenniejsze...miłości... i Wam moi drodzy 

23 luty 2010

Stąpasz po gruncie, wielce niebezpiecznym.                       Z każdym krokiem czujesz wbijające się kolce, na znak czego? Błędów, które popełniasz? Kropla za kroplą niewinnych procentów wtapia się w układ krwionośny. Robiąc z jednych kompletnych skurwieli z innych natomiast istoty bez jakiejkolwiek zdatności do użytku, każdy reaguje w odmienny sposób.Ale maleńka ilość sprawia, że zaczynasz myśleć inaczej. Ciągnie człowieka do zbędnych poglądów jak i czynów. Następnie podświadomość ulega otrzeźwieniu i pojawia się myśl „jaką jestem idiotką”. 

Chociaż stwierdzam, że  myślę mimo wszystko ‘jasno’. W racjonalnej świadomości zupełnie jest tak samo jak w momencie upojenia. Co prawda intensywniej. Różnicą jest pojawienie się cholernej ‘odwagi’, którą chciałabym poczuć w innym świetle. Ponieważ pragnę tyle powiedzieć, chociaż sama miałam wątpliwości…ale jednak tak jest.  Poczułam to po napływie niesamowitej wściekłości i zrozumiałam, że jednak...! Od dawna nie zaznałam takiego pobudzenia we mnie "agresji"  wiec wybuchłam.. i dobrze ponieważ nie żałuje tego co powiedziłam. 

Tak wiem… jak zwykle sama zwyczajnie się w tym gubię po raz kolejny, ale zaczynam to wszystko zmieniać.

...pragnę...

     Jeżeli chodzi o zaistniałą sytuację i podsumowując jeszcze dzisiejszą rozmowę z pewną osobą

= I don't care what bitches say!!!  


04 styczeń 2010

Ludzie krytykując myślą że ryzykują naprawdę niewiele. Zadowalają się pozycją ludzi, lub zwyczajnie im jej zazdroszczą. Pozycja czasami zdaje się być zbędnym papierkiem, bo nie to robi z ciebie człowieka. Napędza nas napływ negatywnej krytyki, która wzbudza emocje o ujemnym odcieniu. Oceniając innych ludzi nie jesteśmy sami wiele warci. Pamiętać o szacunku do innych.
Natomiast jeżeli oni nie maja go do ciebie, naucz ich odpowiedzialności za własne czyny. Jak to powiedział Oscar Wilde „Zarówno najwyższa, jak najniższa forma krytyki jest pewnego rodzaju autobiografią”. Sami tworzymy książkę o własnym życiu, a do jakiego gatunku zostanie wpisana zależy już tylko i wyłącznie od nas.
Podążam za tak zwanymi wzorcami, zapominając że tak naprawdę nikt nie jest idealny i pakujemy się w ślepą uliczkę, z której czasem trudno już się wycofać. Czy czegoś nas to uczy? Tak, ale czy nie jest na to już za późno…

Patrząc na takie zachowanie zapominamy o pewnych walorach życia jakimi są uczucia.Odrzucając to co jest takie piękne. Głupot popełnia się wiele. Natomiast błędem jest oszukiwanie samego siebie, i wmawianie sobie pewnych rzeczy, które i tak nie mają sensu. Ponieważ od pewnych spraw nadzwyczajnie się nie uchronisz.


Cóż… ja próbowałam sobie coś wmówić. Wyrzekając się że to nie prawda, że to przeszłość i że niby wcale tak nie jest mimo że tak to wyglądało. A jednak ktoś miał racje…Stosunek do przebiegu całej sytuacji uległ zmianie po pewnym małym incydencie.


I chciałabym z całego serca życzyć wszystkim cudownego roku 2010..

bleahhh

22 grudzień 2009

...

Poniekąd wcale nie czułam tej atmosfery wigilijnej w klasie. Sama nie wiem dlaczego.
Ale wiem że dzięki mojej rodzinie poczuję tę magię co zawsze.

Iskra wyorała pod stopami zbędną przepaść.
Czy w istocie rzeczy się poddałam?

Nie chcę dać za wygraną. Bo udało mi się już osiągnąć jeden „zamierzony” cel, wyzbycia się „pewnego” uczucia. Czuję ulgę jeżeli chodzi o tę kwestie.
Czy nienawidzę?... nie!

Chcę iść dalej, ale nie wiem jak. W głupiutkiej główce roi się od nadmiaru zbyt optymistycznych myśli, które mogą zawieść. A ja bym chciała powiedzieć „ALE JEST FAJNIE”.
Odnośnie do kilku spraw chciałbym powiedzieć co czuje, myślę, leży mi na sercu, ale się boję. Ponieważ zamknęłam się na wyznania . Czy to źle? Nie wiem, ale zawsze jakoś na tym ucierpiałam.
W to co tak wierzyłam stało się niemożliwe. Od natłoku nie mogłam oddychać, a teraz wokół nie ma nic. Zbędnie unoszące się powietrze, z domieszką czegoś co przydusza.
Czuje ulgę w sercu kiedy mam przy sobie parę osób. Jedna pozwoliła mi zapomnieć, nie myśleć o sprawach poważnych, ale dać się ponieść małym szaleństwom i naprawdę Ją kocham. Drugiemu za przemówienie do rozsądku, za to że jest i w gruncie rzeczy przy którym zawsze się uśmiecham. I innym, za promyk uśmiechu który zawsze z radością i wielka przyjemnością odwzajemniam. Za te małe iskierki które wnoszą w moje życie.. dziękuje z całego serca!!!

Chociaż powiem tak szczerze, że.. tęsknie za pewną osobą


A na koniec mojego smęcenia;p parę zdjęć z Wigilii klasowej;)