Człowiek jest istotną niezwykle prostą. Złożoną z mizernej konstrukcji. O jakże banalnym toku myślenia. Czasami jednak dochodzi to spięcia pomiędzy takimi istotami. Jakaś iskra rozdzielająca dwa światy, która jest w stanie wywołać zagładę umysłu jak i serca. Działając niczym broń masowego rażenia. Ten ludzki tasiemiec czerpie swą energie rozszczepiając swoje związki chemicznie jakże silnie trujące, na ludzkie uczucia. Na wskutek czego powstaje znieczulica.
Chcąc nie chcąc, istnieje ten maleńki prosty świat. Świat marzeń. Tych błahych, pięknych, czasem nie do spełnienia. Budząca w nas niezwykłe doznania.
Mój świat jest ciągłym marzeniem. Wnosząc się wśród cieplutkich skupisk kondensatów pary wodnej, prosto mówiąc chmur. Ale ulatując tak ku górze, czuje spokój. Nie chcę się budzić. Zdarzają się momenty kiedy przychodzi nagłe uderzenie pioruna. Nagła pobudka ze snu na jawie. Wtedy aby uchronić się od zła przeskakuję na drugą chmurkę, chcąc oddalić się od tego złego „tasiemca”. Siedząc i zapominając o tym co złe wśród moich maleńkich „aniołów stróżów”, na których mogę liczyć. Może nie jest to rozsądne wyjście. Szukam czegoś w przestworzach, czego jeszcze nie odkryłam, czegoś co moje dłonie jeszcze nie dosięgły. Ale wiem, że kiedy to tylko poczuję, to coś cudownego, co jawą być przestanie. Poczuję to na koniuszkach moich palców... już będę wiedzieć że dalsza droga ku memu sercu będzie prosta. I żadna przeszkoda już nie stanie jej na drodze.
Nie mówię że nie jestem szczęśliwa, bo jestem i mam za to komu dziękować..ale..
po prostu …chciałabym kiedyś być szczęśliwa... w ten szczególny sposób
i życzę tej nutki zapomnienia, spokoju, przyjaźni, szczęścia i tego co dla mnie najcenniejsze...miłości... i Wam moi drodzy


